Mój kubeczek Lily Cup
O tym, że istnieje coś takiego jak kubeczek menstruacyjny, doniosły mi zaledwie kilka tygodni temu internety. Kompletnie mnie zaskoczyła ta metoda i na początku zdecydowanie nie przekonała. Jednak ciekawość wzięła górę, obejrzałam kilka recenzji i stwierdziłam, że muszę go wypróbować.
Zamówiłam Lily Cup. Cukierkowy. Po prostu śliczny.
Głęboki wdech i...
Przez wieczór i noc zero przeciekania, w kubeczku może 2 łyżeczki zawartości. Aplikacja bezproblemowa, mniej fajnie się kubeczek wyjmuje, ale pewnie to kwestia wprawy. Oczywiście w międzyczasie spokojnie można korzystać z toalety. Zero kiszenia się w podpasce, na wszelki wypadek tylko wkładka, na której przez cały dzień pojawiają się może 4 krople po skorzystaniu z toalety.
No dobra, czas na podsumowanie. W najcięższe dni kubeczek wyjmowałam co 12 godzin, spokojnie daje radę wypełniając się maksymalnie do 3/4 objętości. Wyjmowanie idzie coraz sprawniej. A prawdziwy test na skuteczność to wizyta na basenie, gdzie co prawda poszłam z lekkim niepokojem, ale pływałam i ani nie czułam żadnego dyskomfortu, ani nie zaliczyłam żadnej wpadki. Zupełna swoboda, nie czułam, że mam okres.
Jak dla mnie - rewelacja!
Zamówiłam Lily Cup. Cukierkowy. Po prostu śliczny.
Głęboki wdech i...
Przez wieczór i noc zero przeciekania, w kubeczku może 2 łyżeczki zawartości. Aplikacja bezproblemowa, mniej fajnie się kubeczek wyjmuje, ale pewnie to kwestia wprawy. Oczywiście w międzyczasie spokojnie można korzystać z toalety. Zero kiszenia się w podpasce, na wszelki wypadek tylko wkładka, na której przez cały dzień pojawiają się może 4 krople po skorzystaniu z toalety.
No dobra, czas na podsumowanie. W najcięższe dni kubeczek wyjmowałam co 12 godzin, spokojnie daje radę wypełniając się maksymalnie do 3/4 objętości. Wyjmowanie idzie coraz sprawniej. A prawdziwy test na skuteczność to wizyta na basenie, gdzie co prawda poszłam z lekkim niepokojem, ale pływałam i ani nie czułam żadnego dyskomfortu, ani nie zaliczyłam żadnej wpadki. Zupełna swoboda, nie czułam, że mam okres.
Jak dla mnie - rewelacja!



Cześć jakimś cudem trafiłam na Twój wpis. Od jakiegoś czasu planuje kupić Lily cup dokładnie ten model co Ty. Jestem mile zaskoczona, że masz długie paznokcie, bo wcześniej nie znalazłam nikogo kto by z takimi próbował, a sama jestem posiadaczką bardzo długich paznokci w kształcie migdała.
OdpowiedzUsuńMam kilka pytań technicznych:
- czy paznokcie przeszkadzają w aplikacji lub przy wyjmowaniu ? ( zadrapanie siebie lub kubeczka?)
- ten model jest wyjątkowo długi, nie wystaje/ nie uwiera, czy go "czuć" wewnątrz?
- czy masz wysoko położoną szyjkę macicy czy przeciętnie? ( jeśli można spytać)
- czy Twój okres jest obfity czy skąpy? Mój jest obfity i obawiam się, że nie przetrwam całej nocy
pozdrawiam :)
Hej Olu :)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście cudem, bo to bardzo skromny blog :)
Faktycznie, mam długie i też migdał. Szczerze, pewnie z krótszymi byłoby prościej, bo z takimi, jakie mam muszę uważać, żeby się nie uszczypnąć ;)
Problemu z aplikacją nie mam, a wyjmowanie naprawdę jest kwestią wprawy. Na początku za przyjemnie nie jest, ale nie warto odpuszczać i z okresu na okres jest coraz fajniej.
Kubeczka nie zadrapiesz, podejrzewam, że jest nie do zdarcia ;) Zresztą musisz go nacisnąć, żeby się odessał i dopiero wysunąć, a to zrobisz opuszkiem bez problemu.
Ja nie czuję. Rzeczywiście jest długi, można przyciąć tę końcówkę, ale właśnie dla mnie to pierwsza rzecz, jaką chwytam paznokciami, więc nie planuję przycinać.
Szyjkowo jestem mega przeciętna ;)
Obfity jak nie wiem. Regularnie przeciekałam w nocy, w dzień też się zdarzało. Teraz na calutki dzień mogę zapomnieć kontrolowaniu sytuacji.
Powiem tak: trzeba się do kubeczka przekonać, dać czas na zaprzyjaźnienie się z nim i tyle. Plusów jest co niemiara!
Polecam i pozdrawiam :)