Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Prawo Murphy'ego - co się stanie, jeśli nie zrobisz makijażu

Obraz
Bywają takie dni, kiedy nie musisz nigdzie wychodzić. Delektujesz się poranną kawą, spokojnie przeglądasz wyprzedaże w internetowych sieciówkach, leniwie planujesz obiad... Błogość poranka lubi przerwać telefon. W moim przypadku - ze szkoły. - Pani syn źle się czuje. Czy mogłaby pani wcześniej go odebrać? Jasne, że możesz. Wciągasz na piżamę dresy, a kurtkę nieusilnie próbujesz dopiąć na grubej bluzie męża, którą z upodobaniem pożyczasz pod jego nieobecność. Do kompletu płaskie, wygodne kozaczki. Całości stylizacji dopełniają przetłuszczone włosy spięte w kucyk i zero makijażu. Przecież nie będziesz myśleć o takich drobiazgach, kiedy twoje dziecko cię potrzebuje. Uprzejma sekretarka nie lustruje cię z góry do domu, zabrany do samochodu syn nagle odzyskuje wigor i dobre samopoczucie, a ty stoisz na czerwonym świetle. I tutaj popełniasz kardynalny błąd - spoglądasz w prawo. A tam, w samochodzie na pasie obok twój pierwszy facet. Miłość sprzed lat. Kur... I patrzy z uśmiechem, pro...

Poszła baba do lekarza... medycyny pracy

Obraz
Są takie chwile, kiedy pędzący świat zatrzymuje się na chwilę. I wiecie co? Okazuje się, że takie zatrzymanie jest możliwe. Więcej - rzeczywistość wcale na tym nie ucierpiała. Z reguły badania okresowe robiłam prywatnie, co sprowadzało się do kilkuminutowej rozmowy, przystawienia pieczątki i uszczuplenia budżetu o 40 zł. Tym razem pracodawca zobowiązał mnie do wizyty w przyszpitalnej poradni. Ostrzeżona, że najlepiej być bladym świtem, zarezerwować sobie dobrych kilka godzin i przygotować się na smród (?), o 7.50 stanęłam w drzwiach poradni medycyny pracy. Ludzi mnóstwo, prawie wszystkie krzesła zajęte, a przy okienku zamiast spodziewanych tłumów - zaledwie jedna osoba. Pewnie dochodzę do rejestracji i wyjmuję z torebki skierowanie, gdy nagle sympatyczna kobieta z krzesełka informuje mnie uprzejmie. - Ale my tu wszyscy czekamy do rejestracji... Okej, rozglądam się i zaczynam od pojednawczego uśmiechu. - Kto ostatni? - pytam. Namierzam panią, za którą jestem i okazuje się,...

W pogoni za ideałem

Obraz
Wbrew pozorom, wpis nie będzie dotyczył ganiania za facetem, który wydaje nam się doskonałym kandydatem na towarzysza życia. Będzie o nas samych - o kobietach, które z upodobaniem wyszukują braki w urodzie, o zgrozo! U samych siebie. Zacznę od tematu, który znam całkiem nieźle - a więc od siebie. Świeżo upieczona czterdziestka, z prawie piętnastolatką i prawie dziewięciolatkiem w domu, ma prawo nie wyglądać doskonale. Co z tego, że o tym wiem, skoro oglądam sobie siebie i czepiam się, jak swój największy wróg, wszystkiego, co wydaje mi się dalekie od doskonałości. I rzecz jasna, nietrudno mi znaleźć jakieś elementy, które wolałabym upiększyć. Wśród nich nie może zabraknąć, rzecz jasna, refleksji na temat wagi. Oczywiście mogłabym ważyć mniej. Nie jakoś spektakularnie, ale jakieś 7-8 kg pożegnałabym z radością. Tymczasem ze zgrozą zauważyłam że to, co świetnie funkcjonowało przez całe życie - czyli chcę schudnąć, jem mniej, chudnę - przestało działać. Jakoś tak niezauważalnie zaok...