Prawo Murphy'ego - co się stanie, jeśli nie zrobisz makijażu
Bywają takie dni, kiedy nie musisz nigdzie wychodzić. Delektujesz się poranną kawą, spokojnie przeglądasz wyprzedaże w internetowych sieciówkach, leniwie planujesz obiad...
Błogość poranka lubi przerwać telefon. W moim przypadku - ze szkoły.
- Pani syn źle się czuje. Czy mogłaby pani wcześniej go odebrać?
Jasne, że możesz. Wciągasz na piżamę dresy, a kurtkę nieusilnie próbujesz dopiąć na grubej bluzie męża, którą z upodobaniem pożyczasz pod jego nieobecność. Do kompletu płaskie, wygodne kozaczki. Całości stylizacji dopełniają przetłuszczone włosy spięte w kucyk i zero makijażu. Przecież nie będziesz myśleć o takich drobiazgach, kiedy twoje dziecko cię potrzebuje.
Uprzejma sekretarka nie lustruje cię z góry do domu, zabrany do samochodu syn nagle odzyskuje wigor i dobre samopoczucie, a ty stoisz na czerwonym świetle. I tutaj popełniasz kardynalny błąd - spoglądasz w prawo. A tam, w samochodzie na pasie obok twój pierwszy facet. Miłość sprzed lat. Kur... I patrzy z uśmiechem, prosto na ciebie...
Teraz to już ci wszystko jedno. Skoro mężczyzna, którego nie widziałaś na oczy kilkanaście lat, widział cię w najbardziej dramatycznej odsłonie. I na pewno nie pomyśli teraz, że wasze rozstanie było największym błędem w jego życiu. Idziesz więc po zakupy do zaprzyjaźnionego sklepu.
A tam panie sklepikarki patrzą na ciebie z ciekawością, jedna nawet zagaduje.
- Oj, chyba dziś się zaspało - mówi, przyglądając się intensywnie rozciągniętej bluzie, która wygląda spod kurtki.
- No rzeczywiście - odpowiadam z uśmiechem i mam wielką chęć uciec jak najszybciej.
- Niech się pani nie przejmuje, mi też się zdarza fatalnie wyglądać - dodaje ekspedientka pocieszająco.
Chowając się wreszcie w domu zaczynasz rozumieć, co myślała Twoja znajoma mówiąc, że codziennie zakłada ładną bieliznę. Na wypadek, gdyby ucierpiała w wypadku i niespodziewanie trafiła do szpitala...
Błogość poranka lubi przerwać telefon. W moim przypadku - ze szkoły.
- Pani syn źle się czuje. Czy mogłaby pani wcześniej go odebrać?
Jasne, że możesz. Wciągasz na piżamę dresy, a kurtkę nieusilnie próbujesz dopiąć na grubej bluzie męża, którą z upodobaniem pożyczasz pod jego nieobecność. Do kompletu płaskie, wygodne kozaczki. Całości stylizacji dopełniają przetłuszczone włosy spięte w kucyk i zero makijażu. Przecież nie będziesz myśleć o takich drobiazgach, kiedy twoje dziecko cię potrzebuje.
Uprzejma sekretarka nie lustruje cię z góry do domu, zabrany do samochodu syn nagle odzyskuje wigor i dobre samopoczucie, a ty stoisz na czerwonym świetle. I tutaj popełniasz kardynalny błąd - spoglądasz w prawo. A tam, w samochodzie na pasie obok twój pierwszy facet. Miłość sprzed lat. Kur... I patrzy z uśmiechem, prosto na ciebie...
Teraz to już ci wszystko jedno. Skoro mężczyzna, którego nie widziałaś na oczy kilkanaście lat, widział cię w najbardziej dramatycznej odsłonie. I na pewno nie pomyśli teraz, że wasze rozstanie było największym błędem w jego życiu. Idziesz więc po zakupy do zaprzyjaźnionego sklepu.
A tam panie sklepikarki patrzą na ciebie z ciekawością, jedna nawet zagaduje.
- Oj, chyba dziś się zaspało - mówi, przyglądając się intensywnie rozciągniętej bluzie, która wygląda spod kurtki.
- No rzeczywiście - odpowiadam z uśmiechem i mam wielką chęć uciec jak najszybciej.
- Niech się pani nie przejmuje, mi też się zdarza fatalnie wyglądać - dodaje ekspedientka pocieszająco.
Chowając się wreszcie w domu zaczynasz rozumieć, co myślała Twoja znajoma mówiąc, że codziennie zakłada ładną bieliznę. Na wypadek, gdyby ucierpiała w wypadku i niespodziewanie trafiła do szpitala...

Komentarze
Prześlij komentarz